IMG_7285

Motocykl

24.10.2025

Stało się. W te wakacje kupiłem swój pierwszy jednoślad.

Marzeniem od zawsze było mieć własny motocykl.

Trudnością - jak to zwykle bywa - było wszystko wokół: brak uprawnień („bo po co robić, to takie niebezpieczne” - mówili rodzice), brak czasu, fundusze, które zawsze znajdowały bardziej „rozsądne” przeznaczenie.

Ale w końcu, mając 47 lat - udało się.

IMG_6841

Ktoś pewnie napisze: „kryzys wieku średniego”.

Może. Ale ja bym to nazwał inaczej - urealnieniem swoich priorytetów.

Zrozumieniem, że marzenia nie są po to, żeby je odkładać.

Kiedy jesteśmy młodzi, wszystko wydaje się możliwe - tylko „nie teraz”. Jeszcze będzie czas, jeszcze przyjdzie moment, jeszcze zdążę. A potem…

Potem przychodzi praca, dom, rodzina, kredyty, obowiązki - i w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że tego „potem” już nie ma.

Że „kiedyś” to właśnie dziś.

Jedni mówią na to kryzys, ja wolę mówić - przebudzenie.

IMG_6840

Mój pierwszy motocykl

Na początek - idealny. Zontes C 125 - lekki, nowoczesny naked z pazurem.

Nie za mocny, ale wystarczający, by poczuć wolność, wiatr i radość z jazdy.

Z silnikiem, który reaguje na każdy ruch manetki, z prowadzeniem, które daje pewność, i z wyglądem, który przyciąga wzrok.

Dla mnie - spełnienie marzenia w najbardziej realnej formie.

IMG_6844

Jazda - coś więcej niż przemieszczanie się

Nie chodzi tylko o maszynę. Chodzi o stan ducha.

Kiedy jadę, świat zwalnia.

Nie ma telefonu, nie ma listy rzeczy do zrobienia, nie ma myśli o pracy.

Jest tylko droga, dźwięk silnika i zapach lasu.

Każdy zakręt wymaga pełnej uwagi, każde przyspieszenie daje zastrzyk endorfin.

To coś pomiędzy medytacją a przygodą - czysty reset dla głowy.

Jazda motocyklem po leśnych drogach, wśród zapachu igliwia, śpiewu ptaków i promieni słońca przebijających się przez drzewa… to inne doświadczenie niż jakakolwiek jazda samochodem.

W aucie jesteś od świata oddzielony - szybą, blachą, klimatyzacją.

Na motocyklu jesteś częścią drogi, powietrza i chwili.

To uczucie, którego nie da się opisać, trzeba je po prostu przeżyć.

IMG_7285

A wszystko to możliwe było dzięki mojej żonie - która przeszła moje oczekiwania, sama mnie zawiozła do sprzedawcy i pomogła wybrać motocykl.

Bez jej wsparcia pewnie dalej bym tylko „myślał, że kiedyś kupię”.

Także kochani - do zobaczenia na trasie!